środa, 22 lipca 2009

Kasia Figura dla Gali, 30-31/ 2009'




Zapraszam do Gali na piękną sesję z Kasią Figurą autorstwa Zuzy Krajewskiej i Bartka Wieczorka i bardzo mądry wywiad.

"GALA: Zacznijmy od urody.

KATARZYNA FIGURA: Niesamowite przemiany, które nastąpiły w zeszłym roku, uruchomiła banalna, zdawałoby się, propozycja udziału w ,,Tańcu z gwiazdami”. Musiałam wytrzymać mordercze treningi taneczne, do których nigdy w życiu nie miałam ani drygu, ani zamiłowania. Ale przede wszystkim nie chciałam pokazać się wielomilionowej publiczności z gorszej strony: ze zbyt obfitym biustem, przygarbiona, z fałdkami na brzuchu. Chciałam, by moje ciało się wysmukliło, było silne i sprężyste. Marzyłam o tym przez całe lata, ale na mojej mapie ciała te cele – jędrność, powab, uroda – pozostawały zawsze na drugim planie. Pierwsze miejsce zajmowały przygotowania do tego, czego dziś tak wiele młodych kobiet się boi – narodzin dzieci. Jestem przekonana, że uciekając od tej decyzji, kobieta wpisuje w siebie nieszczęście, które ujawni się z czasem.

GALA: To znaczy?

KATARZYNA FIGURA: Niektóre kobiety rezygnują z bycia matką, bo boją się zmian lub – jak same to nazywają – deformacji czy dewastacji ciała. A dla mnie każde z przeobrażeń mojego ciała związane z dziećmi miało fantastyczny efekt: dawało życie. Nie może być nic wspanialszego. Nie mam zamiaru oceniać niczyich wyborów życiowych, ale bezwolne uleganie presji mediów i mody na temat tego, jak kobieta MUSI, POWINNA CZY MA wyglądać, uważam za głupotę.

GALA: Rozumiem, że nie miałaś żadnej operacji plastycznej.

KATARZYNA FIGURA: Oczywiście, że żadnej. Mam czterdzieści kilka lat i już wiem, że kobieta nie musi mieć większych piersi, mniejszego noska czy bardziej kształtnej pupy, żeby być szczęśliwa.

GALA: Mnie się podobało, jak miałaś większą pupę, obity nos czy łysą głowę. Uwielbiam twoją odwagę w zarządzaniu własnym ciałem.

KATARZYNA FIGURA: Tak (śmiech). I ja się wtedy sobie podobałam. Ale teraz też jestem z siebie zadowolona!!! Kiedy byłam grubsza, łysa, oszpecona, interpretowano to jako mój wybór. Tymczasem na mój wygląd wpływały różne role, aktorskie zazwyczaj, ale czasami też życiowe. Zawsze je wykorzystywałam, zamiast próbować przed nimi uciekać. Mówiłam sobie: ,,Teraz jestem taka, bo tak odmieniła mnie ostatnia rola, jakieś zdarzenia z życia. I już. Taką też warto być”. Uważam, że kobiety w ogóle powinny tak myśleć. Z jednej strony jest Bóg, los, gwiazdy, przeznaczenie, ale z drugiej mamy tak niesamowite narzędzia, jak siła woli, umysł i przede wszystkim intuicja. Jeśli im zawierzymy, to życie tak naprawdę należy do nas. "
żródło

Brak komentarzy: