wtorek, 17 lutego 2009

Gwyneth Paltrow dla GQ Magazine, 06/ 2008





Tak mi się Gwyneth skojarzyła w tej pozie z mojej ulubionej sceny z filmu.."9 i 1/2 tygodnia"- jeżeli chodzi o "filmy tego rodzaju", nie było lepszego, oglądałam go z tysiąc razy, zawsze działa na mnie oczyszczająco( bo ostatnia scena wymusza na mnie niekończące się potoki łez,a w głowie tekst: no rusz ten tyłek, biegnij za nią, biegnij!!! ) ;) uwielbiam wszystkie piosenki, Kim i Mickey-gdy jeszcze wyglądał jak człowiek-para wszech czasów, no może jeszcze Scarlett i Rhett. Macie jakieś takie ukochane filmy, do który wracacie zawsze by sobie poprawić humor, albo znaleźć ukojenie?

1 komentarz:

Robert Laska pisze...

Runaway, zawsze poprawia humor.