



Za to w miesięczniku PANI, mogę polecić bardzo mądry wywiad z Jolanta Fraszyńską, którą zawsze bardzo ceniłam za aktorstwo.
"Osobą, która miała na mnie ogromny wpływ, była babcia Gertruda. Niezwykle dzielna kobieta. Typowa Ślązaczka i matka Polka w jednym, trzymała w garści całą naszą rodzinę. Prowadzenie domu: pranie, gotowanie, krochmalenie, wychowywanie najpierw czwórki dzieci, a później wnuków – ze wszystkim radziła sobie świetnie. Przez całe życie nikomu nie zaprzątała głowy sobą i swoimi problemami. Dlatego zapewne kompletnie nie rozumiała kobiet niezaradnych, które przyznają się do swoich słabości.
Odziedziczyłam charakter właśnie po niej. Po pierwsze nie umiałam prosić, po drugie uważałam, że nic mi się w życiu nie należy. Babcia okropnie się przejmowała tym, co ludzie powiedzą. Zapewne wpłynął na to fakt, że ja i moja siostra byłyśmy nieślubnymi dziećmi. W tamtych czasach w małym mieście to był obyczajowy skandal. Babcia bardzo to przeżywała i gdzieś podskórnie zaszczepiła nam poczucie wstydu. Miałam potworne kompleksy. Teraz uważam, że były one bardzo cenne. Stanowiły moja siłą napędową."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz